Kabiny między ścianami. Alex Schweder

Architekci projektują budynki, aby porządkować świat, ucieleśniać obyczajność i odzwierciedlać fantazje społeczne. Gdy budynki już powstaną, zaprojektowane przestrzenie zostają zajęte i ukazują sposób, w jaki ich użytkownicy myślą o sobie. Przestrzenie, które subiektywnie tworzymy, tworzą w następstwie nas jako zajmujące je podmioty. Dlatego właśnie budynki można traktować jak zwierciadła, które umożliwiają nam sprawdzanie, w jaki sposób chcemy widzieć siebie i innych. Zarówno nasze pragnienie idealnego świata, jak i nasze niepokoje dotyczące świata doświadczanego można odczytać ze sposobu, w jaki rozbieramy przestrzeń, dzielimy ją na różne funkcje, a następnie aranżujemy uzyskane przestrzenie w relacji do siebie. Publiczne ubikacje są prawdopodobnie najbardziej podzielonymi i rozdzielającymi pomieszczeniami w budynkach, co sprawia, że stają się idealnymi miejscami do prześledzenia sposobu, w jaki bariery architektoniczne segregują pomieszczenia w zależności od płci. Podzielone na kabiny, uniemożliwiają swoim użytkownikom przekraczanie granic związanych z płcią.

Budynki materializują zachowanie, które uważamy za uporządkowane, i nieodzownie, narzucają ten porządek. Strzeżenie tego porządku (manifestujące się w publicznych ubikacjach jako podziały architektoniczne) wymaga przestępcy, którym w przypadku toalet jest bezforemność. Moje podążanie za ideą bezforemności nie ma na celu udowodnienia winy bądź niewinności, lecz zrozumienie udziału bezforemności w konstruowaniu nas jako podmiotów. Poprzez lekturę takich myślicieli jak Georges Bataille, Rosalind Krauss, Dennis Hollier i Mark Cousins doszedłem do rozumienia bezforemności jako procesu, w którym bariery rozpuszczają się. Procesu, w którym podział zarówno pomiędzy podmiotami i przedmiotami, jak i pomiędzy samymi podmiotami traci wyrazistość. W publicznych ubikacjach strzeżenie bezforemności stwarza dystans i oddziela nas od brudu (podmiot i przedmiot) oraz od innych użytkowników (podmiot i podmiot). Najpierw przyglądam się tym ideom oddzielnie, a następnie, podsumowując, jako częściom tego samego niepokoju.

Ubikacje są miejscami, które wyznaczyliśmy dla naszych ciał na powrót do ziemi (krajobraz). Włosy, mocz, kał, krew, ślina, nasienie i wymioty stanowią rozłam w fantazji, że nasze ciała są bezszwowym przedłużeniem subiektywnej woli. Te płynne chwile niedwuznacznej entropii ukazują nam, że jesteśmy kontyngentem mięsistych organów w świecie, którego nie możemy całkowicie kontrolować. W kabinach toalet widzimy, że nasze ciała przeciekają, a granica pomiędzy ich wnętrzem a zewnętrzem zaciera się. Zauważamy, jak nasze wewnętrzne ciała przekraczają granicę naszej skóry. Przypomina nam to, że nasze ciała nieustannie poruszają się od stanu jednostkowości ku formie niezróżnicowanej. Bataille zrównuje ten szczególny proces bezforemności zarówno z ekstazą, jak i ze śmiercią. Cielesne przecieki są codziennym przypomnieniem, że szczelne i niezmienne (a tym samym nieśmiertelne) ciało jest fikcją. W wysiłku odwracania się od tego faktu użytkownicy oczekują, że przestrzeń publicznych ubikacji nakreśli wyraźne granice pomiędzy naszym mokrym brudem a nami samymi. Tam, gdzie inni mogliby zobaczyć nasze ciała powracające do ziemi – wstawiamy ścianki działowe. Tam, gdzie musielibyśmy zobaczyć nasze własne ciekłe ślady – usuwamy je z pola widzenia. W tym celu powierzchnie łazienek są tak zaprojektowane, aby szybko i całkowicie oddalać tego rodzaju dowody z zasięgu naszego wzroku.

 

Podczas podążania za lekturą tego tematu ważne jest, aby czynić rozróżnienie pomiędzy fizyczną a psychiczną czystością. Jak opisuje to Mary Douglas w książce Czystość i zmaza (Purity and Danger, 2002, 36), koncepcja brudu łączy się z kwestią bycia nie na miejscu. Kiedy nasze wnętrze staje się naszym zewnętrzem poprzez produkty odpadowe, są one postrzegane jako brudne. A przecież dopiero od epoki wiktoriańskiej ludzkie odpady zaczęły być kojarzone z chorobą. Nie znaczy to, że odpady i choroba nie są ze sobą powiązane; raczej jest to wskazanie na fakt, że „choroba” w nas ma co najmniej w części podłoże psychiczne. Na przykład białe łazienki pozwalają ich użytkownikom dostrzec brud, który może stać się źródłem choroby. Ten sam kolor pozwala nam dostrzec włosy łonowe w umywalce, co staje się przypomnieniem o naszej cielesnej entropii i seksualności. Aby stało się to zagrożeniem fizycznym, musimy wejść z tym w kontakt, choć już samo patrzenie na to sprawia, że czujemy się „chorzy”.

 

Innym rodzajem bezforemności, któremu zapobiega się w projektowaniu łazienek, jest bezforemność seksualna, bezforemność podmiotu względem innego podmiotu. Kiedy dwa ciała łączą się ze sobą, płyny ulegają zmieszaniu i granice pomiędzy nimi stają się nieostre. W czasie orgazmu trudno powiedzieć, gdzie kończy się jedno ciało, a gdzie zaczyna drugie. Bataille (1986, 170) użył terminu petite mort, „mała śmierć”, aby pokazać połączenie pomiędzy seksem a śmiercią. Opisuje to w ten sposób: kiedy ludzkie ciała łączą się, występuje utrata granic podobna do tej, gdy zwłoki przemieniają się w glebę i mieszają się z nią.

 

Seksualna bezforemność jest nie tylko dosłownym mieszaniem się ciał; to również pomieszanie ról płciowych. Współczesne ubikacje zaprojektowane są jak sceny, na których odgrywają się i wzmacniają redukcyjne role płci. Udając się do oddzielnych pomieszczeń, wybieramy rolę, jaką będziemy odgrywać w przedstawieniu płci. Wspólne pomieszczenie przed wejściami do oddzielnych ubikacji ujawnia element wyboru i późniejszego odtwarzania roli, kiedy ona lub on podejmuje decyzję wejścia do pomieszczenia dla pań bądź panów. Obiekcje, jakie powstają przy wyborze „złych” drzwi („złej” identyfikacji),
ukazują szeroko rozpowszechnione pragnienie stabilnych współzależności pomiędzy płcią i seksem.

 

Różnice seksualne istnieją, jak zauważa Elizabeth Grosz w Przeobrażaniu ciał (Volatile Bodies). Gdyby przyjąć perspektywę naszych ciał jako różniących się, lecz traktowanych na równi, to wynikająca z tego eksploracja niepodobnych, lecz mimo wszystko pozytywnych doświadczeń mogłaby stanowić współczesny model feminizmu. Publiczne ubikacje w swojej obecnej, konwencjonalnej konstrukcji bazują na modelu freudowskim, w którym kobiece ciała są ciałami mężczyzn, którym brakuje penisa. Stereotypowe kabiny dla kobiet są w zasadzie takie same jak kabiny dla mężczyzn, tyle że bez pisuarów. Nieobecność kobiecych urynałów w przestrzeniach publicznych podkreśla kobiecy brak penisa i całej mocy, jaką Freud przypisywał penisowi. Model współczesnego feminizmu według Grosz sugeruje urynały w ubikacjach obu płci, co pozwoliłoby zarówno mężczyznom, jaki i kobietom na refleksję dotyczącą posiadania ciała oraz w szczególności – genitaliów, które przeciekają. Dzięki takiemu rozwiązaniu użytkownicy urynałów mogliby rozpatrywać różnice międzypłciowe w aspekcie bardziej równorzędnym niż
hierarchicznym. Nacisk byłby położony na to, w jaki sposób ciała przeciekają, a nie na to, czy przeciekają w ogóle.

 

Kiedy mężczyzna lub kobieta wchodzi do ubikacji, napotyka oddzielne kabiny. W relacji do strzeżenia tożsamości seksualnej podziały takie podtrzymują zarówno dyskrecję, jak i odrębność od innych osób tej samej płci i są zgodne z usankcjonowanym zachowaniem heteroseksualnym. Jedynym momentem – czy to w męskich, czy w damskich pomieszczeniach – w którym zachęca się do wspólnoty, jest moment „oczyszczania się” przy umywalkach. To oczyszczanie jest zarówno psychiczne, jak i fizyczne; do tego stopnia,
że wykonujemy te akty oczyszczania dla naszych sąsiadów, oznajmiając, że jesteśmy wolni od cielesnej i seksualnej bezforemności.

 

Julia Kristeva w eseju Potęga obrzydzenia. Esej o wstręcie (Powers of Horror. An Essay on Abjection, 1982, 69) roztrząsa rzeczy, które gmatwają nasze konstrukty porządku, nasze poczucie tego, jaki świat powinien być. Te niejednoznaczne rzeczy przenoszone są poza ustalony system porządku. Wstręt, jak definiuje go Kristeva, jest procesem usuwania tego, co nie ma sensu, co stoi w sprzeczności z uprzednio ustalonym porządkiem; tego, co stało się odrażające – do miejsca, w którym jest to niewidoczne. Współczesne ubikacje są takimi miejscami, gdzie dowody bezforemności, dotyczącej zarówno brudnej materialności, jak i śliskiej seksualności są trzymane poza zasięgiem wzroku. Kristeva wskazuje również na fakt, że to, co jest trzymane na marginesie, znajduje się tam nie tylko dlatego, że utrudnia kategoryzację, lecz również z powodu tego, że zawiera w sobie siłę. Z tych właśnie powodów peryferia stanowią żyzny grunt do eksploracji naszych tożsamości.

BiBardon

 

Projekty

Moja działalność na skrzyżowaniu sztuki i architektury była czasami inspirowana pragnieniem uchwycenia psychicznego potencjału takich miejsc jak toalety. Stawką w zajęciu się tymi publicznymi, podzielonymi miejscami – czy to w teorii, czy w praktyce – jest zmiana ustosunkowania ich użytkowników do swoich ciał i do ciał wokół. Moje projekty, które zostały tu wymienione, nie mają na celu zilustrowania nakreślonej teorii ani też odwrotnie. Moim celem jest raczej wniesienie teoretycznych i doświadczalnych perspektyw, dotyczących zajmujących mnie kwestii bezforemności, różnic seksualnych i wstydu. Obie prace: Płynne duchy (Liquid Ghosts, plastikowy laminat, 60”×30”×60”, 2002) i Usychające ściany (Lovelorn Walls, edycja trzech, szklista porcelana i uszczelniacz silikonowy, 84”×36”×57”, 2004) modyfikują ścianki działowe łazienki, ukazując bez niedomówień przenikalność zajmowanej przestrzeni i zajmujących ją
podmiotów. Instalacja Płynne duchy, eksponowana w New York’s Museum of Sex,
umiejscawia użytkownika we wciągającym obrazie struktury komórkowej ludzkiego jelita grubego, zamkniętym w plastikowym laminacie ścianek dzielących kabiny toalet. Instalacja nie narzuca tego, co przedstawia wizerunek. Przeciwnie – pozwala, aby jego odczytywanie pozostało dwuznaczne, coś cielesnego przeciw czemuś architektonicznemu, coś odpychającego (komórka jelita grubego) przeciw czemuś pożądanemu
(wzór kwiatowy). Granice stają się pomieszane, kiedy wnętrze ludzkiego ciała
zostaje użyte do dekoracji zewnętrza – zajmowanej przestrzeni.

 

Usychające ściany (Lovelorn Walls), instalacja prezentowana w Tacoma Convention i Trade Center (wykonana podczas rezydencji Sztuka / Przemysł w fabryce osprzętu hydraulicznego Kohlera w Wisconsin), działa odwrotnie – z zewnątrz do środka. Ta praca zamienia plastik ścianek działowych w szklistą porcelanę, której używa się do wyrobu muszli klozetowych, płytek i zastaw stołowych, aby stworzyć użytkownikom tych kabin (jednej w męskiej łazience i jednej w damskiej) sposobności do zastanowienia się nad odbiorem przestrzeni wokół siebie. Niektóre z bloczków płytek w kracie stają się cielesne przez wypuszczenie z siebie czopów, które sugerują możliwość wyssania z nich czegoś. Te bloczki czynią również aluzję do jadalności, poprzez zastosowanie małych porcji szczeliwa z ząbkowaniem jak do dekoracji ciasta.

Pair

Urynoujścia (Peescapes, szklista porcelana, 60”×48”×28”, 2001) i Syjamski
urynał (Bi-Bardon, szklista porcelana, 32”×34”×14”, 2001) zostały wykonane podczas wcześniejszej rezydencji w programie industrialnym Kohler’s Arts. Te w pełni funkcjonalne prace komplikują normatywne granice płci, ciał i obiektów. Każdy z tych urynałów usuwa zwyczajowe granice nakreślone pomiędzy ciałami. Urynoujście to damsko-męski dyptyk pisuarowy, który umieszcza mężczyznę i kobietę w tej samej przestrzeni podczas oddawania moczu. Syjamski urynał usuwa granicę, jaką dawałoby posiadanie dwóch dyskretnych urynałów pomiędzy użytkownikami przestrzeni z założenia homoseksualnej.

 

female fountian

Urynoujścia spowalniają proces ciał stających się obiektami, aby wywołać wrażenie raczej estetyczne niż oszczędnościowe. Choreografia moczu w urynałach została uzyskana poprzez biologicznie uwarunkowane zabiegi, które nadają kształt cieczy podczas jej powrotu do krajobrazu. Syjamski urynał wszczepia podobiznę anormalnego ciała w białą i symetryczną oprawę hydrauliczną, przekraczając linię pomiędzy obiektem a biologią.

 

female quahog

Opluwana skóra (Spit Skin, 2006) eksploruje przepuszczalność zajmowanej przestrzeni i zajmujących ją ciał poprzez umieszczenie wrażliwej na wilgoć skóry, zmieszanej ze śliną i biodegradowalnym opakowaniem (po orzeszkach ziemnych) w cieknącej łazience. Kiedy wilgoć oddziałuje na skórę poprzez ciało czy obiekt, wyłania się nowa topografia tej wymiany. Rozmieszczenie cieczy deformuje perfekcyjną ongiś skórę, w której pojawiają się dziury i spęcznienia. Łazienka ta odzwierciedla nieuchronne zmiany w ciałach jej użytkowników.

 

Bibliografia:
Georges Bataille, Erotyzm: śmierć i zmysłowość, City Lights Books, San Francisco 1986.
Mary Douglas, Czystość i zmaza. Analiza pojęć nieczystości i tabu, Routledge Classics, London 2002.
Elizabeth Grosz, Przeobrażanie ciał: w stronę cielesnego feminizmu (Teorie reprezentacji i różnic), Indiana University Press, Bloomington 1994.
Julia Kristeva, Potęga obrzydzenia. Esej o wstręcie, Columbia University Press, New York 1982.

Fragment pochodzi z Rozdziału 12: Toalety publiczne i Gender, z książki Ladies and Gents Olgi Gershenson i Barbary Penner. Wydruk za zgodą Temple University Press. Wszystkie prawa zastrzeżone.