Szalety Publiczne. Aleksandra Wasilkowska

Forma i usytuowanie szaletów publicznych odzwierciedla sposób, w jaki społeczeństwo traktuje swoje ciało, jakie panują w nim relacje płci, gdzie przebiega granica pomiędzy tym, co nieczyste, a tym, co święte. W latrynach przeplata się historia postępu, higieny, polityki i tabu. Pokażcie mi swoje szalety, a powiem Wam, kim jesteście! W Imperium Rzymskim łaźnie i latryny służyły nie tylko higienie, ale i celebracji kultury. Były miejscem socjalizacji, w którym z jednego pomieszczenia korzystało wiele osób jednocześnie. W średniowiecznej architekturze obronnej toalety lokowano tam, gdzie baszty jak najdalej od głównej zabudowy zamku. Dzięki takiej strategii unikano epidemii, ekskrementy niczym odparty atak wroga znikały w fosie poza obrębami muru. Z kolei we francuskim baroku toaleta powraca na salony jako wykwintnie zdobiony nocnik lub tron. Audiencja w pałacu u „siedzącego na tronie” Ludwika XIV była najwyższym wyróżnieniem dla podwładnych.

Jednego dnia ów król załatwiając swoje potrzeby pokazał Wilonowi herby Francji wymalowane na ścianie i rzekł: „Widzisz, w jakiej rewerencji mam twoich królów francuskich. Nie gdzie indziej chowam ich godła, jeno w tym ustępie, koło mego stolca”.

François Rabelais, Gargantua i Pantagruel, Księga IV

King SizeKadr z filmu Kingsajz, reż. Juliusz Machulski rok prod. 1988 © Studio Filmowe KADR

Do dziś toczy się dyskusja czy sucha czy też mokra toaleta zrewolucjonizuje przyszłość ludzkości. Spór toczy się również o to, która forma jest bardziej adekwatna dla zdrowia i higieny naszego ciała, kucana czy siedząca. Już w latach siedemdziesiątych profesor architektury Alexander Kira w swojej książce The Bathroom opublikował dziesiątki analiz typologii i ergonomii urządzeń sanitarnych oraz związanych z nimi pozycji ludzkiego ciała, aby dojść ostatecznie do wniosku, że siedząca toaleta, zdobycz zachodniej kultury sanitarnej, powoduje szereg chorób układu moczowego i jelit, a tą najbardziej naturalną i najzdrowszą okazuje się powszechnie uznawana za prymitywną toaleta kucana, dzięki której nasze jelito przyjmuje najbardziej adekwatny kąt i kształt.

Alexander KiraWytarł się czterema złożonymi w pół płatkami papieru toaletowego i spuścił wodę. Przesiadł się na bidet, napełnił go ciepłą wodą i dokładnie obmył sobie odbyt, członek, jądra, wzgórek, krocze i pośladki. Następnie opłukał i wytarł czystym ręcznikiem. Dzisiaj jest wtorek, dzień przeznaczony na stopy. Tydzień podzielony miał na określone części i narządy: poniedziałek – ręce; środa – uszy; czwartek – nos; piątek – włosy; sobota – oczy; niedziela – skóra. Stanowiło to zmienny element nocnego rytuału, co zapobiegało rutynie dodając mu pewien aspekt nowości. Koncentrowanie się każdego wieczoru na konkretnej części ciała pozwalało na skrupulatniejsze poddanie się higienicznym i kosmetycznym zabiegom, umożliwiając tym samym coraz lepsze poznawanie jej i darzenie coraz większą czułością. Jednodniowa władza poszczególnych organów i sektorów nad jego zabiegami gwarantowała zachowanie doskonałej równowagi w dbałości o całość: nie było miejsca na jakiekolwiek uprzywilejowanie, zwłokę, nic z odrażających hierarchii w poszanowaniu i w postępowaniu względem części i całości. Pomyślał: „Moje ciało jest owym niemożliwym do osiągnięcia stanem: społeczeństwem egalitarnym”.

Mario Vargas Llosa, Pochwała Macochy

Pieter Bruguel< Pieter Bruguel Starszy, Sikając na księżyc,1558, © Muzeum Mayer van den Bergh, Antwerpia [Oddawać mocz w stronę księżyca oznacza porywać się z motyką na słońce.]

> Pieter Bruegel Starszy, Przysłowia niderlandzkie, 1559 (fragment) Zdjęcie pochodzi z Wikimedia Commons / Google Art Project [Wypróżniać się razem do jednej dziury oznacza: zjeść razem beczkę soli, być nierozłącznymi przyjaciółmi.]

 

W toaletach budynków użyteczności publicznej ilość i lokalizacja kabin może również przyczynić się do dyskryminacji klasowej i płciowej. Ruchy na rzecz wprowadzenia parytetu toaletowego tzw. potty parity oraz popularyzacji toalet transgenderowych powołują się na statystyki badaczki Sandry K. Rawls, które wykazują, że kobieta spędza w toalecie średnio trzy razy więcej czasu niż mężczyzna (prawie trzy minuty wobec 83,6 sekund)1. Brak odpowiedniej liczby toalet dla kobiet w budynkach użyteczności publicznej można łatwo zaobserwować podczas antraktu w filharmonii czy teatrze. Kolejka do damskiej toalety jest zazwyczaj dwukrotnie dłuższa niż do toalety męskiej. Podział na toalety żeńskie i męskie nie tylko dyskryminuje kobiety, ze względu na utrudniony do nich dostęp, ale jest też anachroniczny w szerszym ujęciu, ponieważ nie bierze pod uwagę innych, czyli tych wszystkich, którzy nie mieszczą się w binarnym schemacie „żeński” i „męski”. Brak ogólnodostępnych i bezpłatnych toalet w przestrzeni miejskiej, w parkach, w węzłach przesiadkowych transportu publicznego, może determinować sposób poruszania się po mieście. Toalety znikające z głównych placów modernizujących się miast (przekształcane często na bary piwne), ich brak przy placach zabaw lub w parkach wyklucza znaczną część społeczeństwa, przede wszystkim dzieci, kobiety i osoby starsze, ze swobodnego dostępu do przestrzeni wspólnej. Niewątpliwie to, jaką politykę sanitacyjną prowadzą władze ma niebagatelny wpływ na nas wszystkich. W toalecie spędzamy średnio 3 lata naszego życia. Wciąż jednak jedna trzecia populacji świata nie ma dostępu do toalety i kanalizacji. Od dostępności toalet zależy nie tylko nasza edukacja i zdrowie, ale też życie. W społeczeństwie egalitarnym strategia toaletowa powinna być ważnym elementem polityki i planowania miasta. Sikajmy i głosujmy! Budujmy szalety, nie pomniki!

1 Artykuł Potty Privileging in Perspective. Gender and Family Issues in Toilet Design,
Kathryn H. Anthony i Meghan Dufresne. Artykuł ukazał się w książce Ladies and Gents. Public Toilets and Gender, Olgi Gershenson i Barbary Penner, Temple University Press, Filadelfia.